Wyjazd -> 2010-08-12

Zaczęłam się pakować.
Pewnie jeszcze nie wiecie (chyba, że zdążyłam się wykrakać) ale wyjeżdżam do Rowów (miejscowość nadmorska). A z kim to oto ja jadę? To za nurtujące jak dla Was pytanie, więc napiszę, że : Z babcią, kuzynką, kuzyneczkiem, matką chrzestną i jej mężem. To koniec i kropkę już postawiłam. Klamka zapadła. Ale cieszę się. Naprawdę! Zero ściemy jak widać. ;P
Pakuję się, ściągam muzykę i piszę tę notkę. Naprawdę mało ciekawa w porównaniu do poprzedniej... Nadrobi się to za dwa i pół tygodnia. (Wtedy wracam, a wyjeżdżam 15.)
No, ale wkręcę Was w coś xDD

 



Wczoraj vs dzisiaj 2010-08-11

Mi się zdaje, że tytuł tej notki brzmi obiecująco. Ale może  z d a j e  m i  s i ę .
Wczoraj pełna entuzjazmu ("pełna entuzjazmu") pojechałam na działkę. Z rodzicami i bratem. Nasz czarny super-samochód pędził właśnie przez szarą drogę, gdy tu przebiegł przed nami czarny jak ta smoła kot. Wkurzyłam się i to ostro. (Bo wiedziałam już jak to mnie los potraktuje.) Wredne losisko. Włączyłam Eskę i jechaliśmy dalej. Potem nudy. Czyli dojechałam, zobaczyłam koleżankę, obeszłyśmy razem wszystkich znajomych chłopaków mieszkających na tych działkach. I poznałam Arka. I pewnie wiele osób, które to czyta myślą, że tu oh i ah zacznie się jakieś zauroczenie, ciche i głośniejsze westchnienia itd. I tu kot zaczyna działać. Gdy doszłam do swojej nowo kupionej działeczki mama powiedziała, żebym z Gracjaną (tu patrzcie -> ta koleżanka z przodu) przerzuciła do dołu całą metrową górę piachu, który stał tam dobre trzy lata. Moja kochana szczęka opadła z pięknej twarzy. No, dobra. Przecież dziewczyny się ścigają z chłopakami o "kto tu nie płacze". Cicho, acz z minimalnym przekleństwem wzięłam do ręki coś łopato-podobne i wbiłam do tej sterty piachu. Przynajmniej tak mi się zdawało. Trafiłam prosto w mój zabłąkany klapek. Oczywiście, że wysoka pianka, takie japonkowate fioletowo-czarne we wzorki. Ale nie martwcie się aż tak. Nie zareagowałam, bo nie wycelowałam dobrze i trafiłam w but, a stopa pozostała nietknięta, tylko w małym szoku. Głowa była w tym czasie zajęta lekkim bólem, więc ktoś musiał się użalać, no nie? Chwila przerwy za 20 minut i pojechałam z mamą i Gracjaną po Karolinę, kuzynkę mojej mamy. (Ona ma chyba... 20 lat? No ogólnie wyglądem się różnimy, żeby nie było.) W domu poleciałam do sklepu i po jakiś głupi pasek do kosiarki, którą dotknięciem ręki zepsułam. (Szczerze to nikt nie wie jak to zrobiłam, ale mama nazwała mnie po długich listach podobieństw "czarownicą".) Zmieniłam górę na strój kąpielowy i nałożyłam nic nie zasłaniającą (jasno-zieloną) bluzkę oraz włożyłam króciutkie szorty (jasne, darte, dżinsowe). Potem wróciliśmy na działkę, ściągnęłam bluzkę i zaczęłam znów pracować. I nagle przyjechali do mnie chłopacy. Praca prawie skończona, tata i mama koszą, Karolina zajęta fonem. (W skład tych "chłopaków" wchodzili: Arek <3 ( xDD ), Adrian i jakiś mały knypek. Piszę o tym, bo pewnie jeszcze spotka mnie z nimi niejedna przygoda, o której poczytacie.) Jaka wtopa! Pokazałam im jakąś kiepską gestykulacją,  że to nie pora na odwiedziny. Chciałam, żeby to wyglądało jak złoszczący się na mnie rodzice w nie-humorze, ale cóż... Nie wyszło mi! Do końca dnia "przypadkowo" napotykali mnie w skąpej górze stroju kąpielowego i szorach. Wtopa. No, ale co się będę wstydzić i żałować!? Wiem, że nie ma o co, bo jestem ładna i wysportowana, a do tego dochodzi już wyrobiona opalenizna. Ale mało brakowało, a bym im dokopała. Mieli wyjątkowo szczęście. Koty... Takie słodkie... Nienawidzę ich odkąd pamiętam!!!


Dzisiaj. Jakoś głupio to brzmi. Co takie "dzisiaj" może znaczyć...? U mnie tyle samo co "Najgorszy dzień świata, Grrr!!!!!, ..." Dużo. Przepraszam, ale oszczędzę Wam szczegółów. "Dzisiaj" było okropne! Nie chcę tego słyszeć, o tym czytać, widzieć itd. Chyba nienawidzę "dzisiaj"! Przepraszam, ale "dzisiaj" było nie do zniesienia.


Co było gorsze? Wczoraj czy "Najgorszy dzień świata"?
Remis.


Dziś pięknie głupi dzień!!! 2010-08-08

Nic nadzwyczajnego-żadnych głupstw.
Pogoda dziwna-raz pada, a potem słońce.
                             A czemu nie ma
                                        tęczy??

Jakoś to wszystko takie dziwne...
Takie inne...

Przyjechali do mnie: matka chrzestna, kuzynka i kuzyn oraz ich ojciec.
Kuzynek, że malutki to grał na pianinie.
Kuzynka z moim bratem grali na jego kompie.
No, a mąż mojej matki chrzestnej razem z nią gadali z moją mamą.
Tata w pracy, (a że to ma być o mnie to napiszę dalej:) a ja najpierw oglądałam TV (Animal Planet, Disney Channel, TVN24) potem poszłam do sklepu, a następnie zaczęłam grać na (swoim) kompie. (W SpellForce'a.) Wpadłam na Internet, odsłuchałam masę muzy i poszłam oglądać z mamą Poirota (tak się chyba pisze?) <33
W międzyczasie wpadł mój wujek ze swoją pseudo "kumpelą" z Białorusi. Nie lubię tej dzi.ki od pierwszego wejrzenia. Ale co na to poradzę? Na razie nie wpadła w sidła mojego wujka i ma jeszcze chłopaka. Ale przyjechała na długo, a mój wujek miał  j u ż   d u ż o   t a k i c h .
Dzień się jeszcze nie kończy,
*Przynajmniej nie dla mnie...*
a ja go nie chwalę
przed zachodem
           słońca.

Choć mam ochotę napisać:
"Przed wzejściem cienia"
chociaż sama nie wiem dla czego...
No już ze mnie taka głupia horror-manka.


                                 Branoc. 


To ja... 2010-08-07

 


No może zacznę. Kiedyś chyba trzeba


♣ No więc trochę o nieszczęsnej mła, której głupie durnowate wpisy będą przechodniów męczyć...


♣ Nazywam się Karolina lat 13, a mianowicie urodzona dnia 22 stycznia roku pięknego 97. Nad Wisłą. Rodzinne nazwisko "Szamrowicz" góruje na karcie moto-rowerowej i legitymacji szkolnej. Teraz idę do I Gim. Ogólnie zbzikowana ze mnie blondyneczka o kolorowych oczach i dziwnym wyrazie twarzy. Ale nie bać się, że nie będzie głupio-włosy oczywiście falowane i długie oraz  j a s n e ... A także muszę przyznać, że jestem szczupła i atletycznej budowy, bo sporty i waga mówią same za siebie. Kocham muzykę, słodycze, zwierzęta i chłopaków. Chociaż niektórzy z tych "kochanych" mogliby się spokojnie zaliczyć do animali. Dużo o mnie to tak, jakby usiąść w barze i słuchać szumu wydawanego przez 150 ucywilizowanych ludzi i może paru psów. Także powiem jeszcze tylko tyle: Mieszkam w Bydzi na Gdańskiej, lubię las i wszystkie moje zwierzęta razem wzięte tworzyłyby Zoo. Chętnie udzielam porad dotyczących podopiecznych (oczywiście, jeśli znam odpowiedź) a także doradzę jakie grają teraz Hity i może czyja jest dana piosenka albo co powinno Wam wpaść w ucho. Dużo przeszłam i możecie zadawać mi najdurniejsze pytania świata, chociaż dla zwały, bo bez niej świat jest tylko zielony... xD


A gdzie najważniejsze? Gdzie moja głowa? Zaplątała się w chmurach :x . Kocham grafikę! Wyszukuję obrazki na avy, na Fora... Sama prowadzę parę... Teraz jest to Spotless Garden oraz Prima Collage. Jeśli potrzebujecie czegoś spoko, to piszcie np. kolor i długość włosów, ogólnie co ma mieć postać itd. Bo ja bardzo lubię się w tym babrać *w*


♣ Moje GG jkbc. to 180 743 57. Możecie pisać też jeśli macie fajne pomysły na kawały, psikusy itd. Pe-esuje??


Linki:
Archiwum: 2010
Sierpień



Szablon autorstwa Effy, pobrano z szablony.blogowicz.info.
Wspierane przez Blog & dodatki na bloga. Zdjęcie od Rashell
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]